O przyciąganiu się przeciwieństw, czyli historia Malita Just Wood

Kwi 11, 2021Firma Malita Just Wood

Ona – kobieta o artystycznej naturze, nieszablonowa, uwielbia pracę z ludźmi, on – precyzyjny rzemieślnik, mistrz swojego fachu, znajduje spokój otoczony aromatem drewna. To opowieść o dążeniu do perfekcji i o tym jak dwie osoby o mocnych i skrajnie różnych charakterach zbudowały butikową stolarnię, osadzając ją na mocnych fundamentach: pasji, miłości do drewna i niezwykłej wyobraźni. Oto Ela i Przemek.

Elżbieta i Przemek tworzą meble od lat

W mediach społecznościowych oraz tutaj – na naszym blogu – od zawsze osobiście dzielimy się naszymi historiami, opowiadamy o naszej pracy i pokazujemy Wam najnowsze dzieła naszej stolarni. Tym razem będzie jednak inaczej, bo jak opowiedzieć historię o nas i o naszej stolarni bez spojrzenia na to wszystko z pewnego dystansu? Zatem, wyjątkowo tym razem – oddajemy głos narratorowi.
Ela i Przemek.

Na pierwszym miejscu zawsze są ludzie

Zgadza się, aby opisać historię sukcesu marki Malita Just Wood – tak, sukcesu, bo rzeczy należy nazywać po imieniu – rzeczywiście warto spojrzeć na wszystko z pewnego dystansu. A jeszcze lepiej – zacząć historię od samego początku. Kim są Ela i Przemek? Czym jest Malita Just Wood? Dlaczego klienci mówią o nich „butikowa stolarnia”? Skąd wzięła się deska do pierwszego stolika i dlaczego jeden z blatów z impetem wylądował w śniegu? O tym wszystkim, poniżej.

W znajdującym się niedaleko Wrocławia warsztacie powstają wyjątkowe i unikatowe stoły i stoliki z drewna – lite lub z żywicą epoksydową. Te jedyne w swoim rodzaju dzieła sztuki trafiają do klientów z całej Polski oraz za granicę, głównie do Stanów Zjednoczonych, ale też Malezji czy Australii. Co jasne, nie zawsze tak było. Historia ich firmy to przede wszystkim opowieść o dwojgu ludzi. Ela i Przemek to prawdziwe przeciwieństwa, różnią się od siebie niemal w takim samym stopniu, jak twarde drewno i płynna żywica. A mimo to łączą się ze sobą idealnie – tworząc Malita Just Wood.

 
Elżbieta wspłzałożycielka firmy Malita Just Wood

Przemek to cichy, opanowany, piekielnie dokładny, dość uparty i stuprocentowo skupiony na pracy rzemieślnik – to on wytwarza meble. Ela jest natomiast żywiołowa, ekspresyjna i bardzo towarzyska, przez co potrafi godzinami opowiadać klientom o produktach – jej zadaniem jest pokazanie światu dzieł sztuki powstałych w stolarni. Ela wymyśla, Przemek tworzy, chociaż to on wpadł na szalony pomysł stworzenia pierwszej w Polsce stolarni wyspecjalizowanej w produkcji stolików z żywicą.

Jednoczy ich ogromna pasja: oboje w swoje obowiązki wkładają nie tylko umiejętności, ale i duszę. Oboje zgadzają się, że najważniejsze są detale, a drewniana deska ze szpetnym, wydawałoby się, ubytkiem, to nie odpad, ale okazja do podkreślenia piękna naturalnego drewna. Każdy nietypowy sęk to wyjątkowa szansa na stworzenie kolejnego dzieła sztuki. Ich pasja i precyzja w pracy z drewnem owocuje produktami, którym bliżej do ekskluzywnej biżuterii niż zwyczajnych stołów.

„Drewno bywa kapryśnym surowcem, trudnym do ujarzmienia, ale jeśli ma się zdolności stolarskie, to można zawalczyć i mogą wyjść z niego fajne rzeczy” – mówi Przemek. Ela dodaje: „Bywa nieprzewidywalne, ale to też czyni naszą pracę ciekawą, bo zawsze jest tak, że każdy kawałek drewna jest inny. Wpływa na to usłojenie, kolorystyka, więc każda deska będzie inaczej wyglądała”.

Oboje mają nadzwyczajną wyobraźnie, co w połączeniu z niemałym doświadczeniem pozwala w surowej desce zobaczyć gotowy stolik. Chociaż nigdy nie można w pełni przewidzieć, jak będzie wyglądał mebel w ostatecznej formie – drewno może naprawdę zaskoczyć. Największą ambicją, a także wyzwaniem, jest dla nich skrupulatne dążenie do celu, aby wycisnąć z desek wszystko, co piękne w ich brzydocie i niedoskonałościach: sęków, spękań, szpar, słojów. Efekt zawsze bywa niepowtarzalny.

Ciężka praca, bo łut szczęścia to nie wszystko

Kilka tygodni temu marka Malita Just Wood obchodziła 5. rocznicę powstania. Przez ten czas w pracowni powstało tysiące fantastycznych i unikalnych stołów. A zaczęło się niepozornie, bo od alei jesionów, znajdującej się niegdyś w sąsiedztwie. Ela i Przemek remontowali swoje mieszkanie i brakowało im stołu do jadalni, zgodnego z ich wyobrażeniem. Postanowili taki stół wykonać własnoręcznie. Na strychu znaleźli stare deski z jesionów, ściętych przed laty przez dziadka Przemka – jakby czekały, aż ktoś je odnajdzie i przywróci do życia. Tak powstał pierwszy stolik i rozpoczęła się historia – nie tylko powstania firmy, ale przede wszystkim niezwykłej miłości do drewna.

Oboje pracowali na etacie, więc meble początkowo produkowali po godzinach. Przemek jest aktywnym typem człowieka, który musi wypełnić wolny czas konstruktywnymi zajęciami, natomiast Ela, początkowo sceptyczna, z tygodnia na tydzień wyrzucała z siebie coraz więcej pomysłów. Dzięki temu bardzo szybko zdobywali wiedzę i doświadczenie. Na początku, by pozyskać klientów, sami ruszali w trasę autem – nie dostawczym, jak dziś, ale kompaktowym modelem – po brzegi zapakowanym stolikami. Wykorzystując każdy dzień urlopu, wolne popołudnia oraz weekendy zjechali całą Polskę. I na tym polu osiągnęli sukces, bo zamówień na meble zaczęło spływać coraz więcej. Punkt kulminacyjny? Targi Wroclove Design we Wrocławiu w 2016 roku – udział w nich pozwolił marce wyjść z ukrycia, pokazać swój kunszt i umiejętności przed szeroką publicznością.

Ręcznie tworzone stoły z drewna

Malita Just Wood – to ci od brzydkich desek

Praca zaczyna się od maila lub telefonu od klienta z prośbą o wykonanie stołu, takiego jaki zobaczyli na stronie, w mediach społecznościowych czy u znajomych. Ela i Przemek nie muszą długo przekonywać klienta, że nie stworzą dla niego identycznego mebla, ale jedyny w swoim rodzaju, bo każdy naturalny kawałek drewna ma swój własny charakter – moment, w którym klienci uświadamiają sobie jak wyjątkowy produkt właśnie zamawiają, przychodzi szybko, a wtedy uśmiech już nie schodzi z ich twarzy.

Wtedy ruszają poszukiwania idealnych desek. Najlepsze są takie z mnóstwem sęków, dziur, z naturalnie nieregularną krawędzią, dużą ilością kory. Im brzydsza deska, tym lepiej, wtedy efekt końcowy zaskakuje i zachwyca jeszcze bardziej. Para szuka drewna w tartakach, realizując jednocześnie pierwszą zasadę ekologicznej produkcji – reuse. To, co w tartaku uznaje się za odpad, dla właścicieli stolarni stanowi cenny nabytek. Takie podejście nie do końca jest zrozumiałe w tartakach, więc swego czasu na widok Eli i Przemka reagowano słowami: „przyszli Ci od brzydkich desek!”.

Idealnym dodatkiem do wyjątkowego drewna jest żywica – to sposób na wyeksponowanie jego wspaniałych niedoskonałości. Żywica otacza całą deskę, wypełnia każdy jej ubytek, dodając urody i głębi, a jednocześnie tworząc jednolitą, gładką powierzchnię, praktyczną w codziennym użytkowaniu. Na samym początku nie mieli nawet kogo zapytać o rady, bo w Polsce nie działały wtedy podobne stolarnie, więc w poszukiwaniu tej idealnej żywicy Przemek przetestował i odrzucił wiele produktów. Czas eksperymentów wiązał się z licznymi przygodami, łącznie z tym, że piękny blat jednego z pierwszych stolików kawowych zamiast w salonie klienta, wylądował w… śniegu! Za sprawą przekroczenia dopuszczalnej ilość żywicy wylewanej na jedną warstwę, gwałtownie się zagotowała. Wyciągnięto z tego wnioski, a nauka nie poszła w las.

Meble do wypoczynku i pracy

Jedyne w swoim rodzaju

Siła marki i jakość mebli od Malita Just Wood są doceniane na całym świecie. Stolarnia produkuje meble dla polskich odbiorców, zagranicznych klientów, ale wykonuje także realizacje dla dużych, znanych marek – do biurowca Coca-Coli w Warszawie czy biura dużej firmy kosmetycznej z Wielkopolski. A większość stolików i tak frunie za granicę. Wiecie, że pierwszy mebel tej marki, który wysłano poza Polskę, poleciał do Bahrajnu? Dziś produkty podwrocławskiej stolarni zdobią domy i mieszkania w ponad 50 krajach całego świata.

Stoliki nocne piękne i klasyczne

Chociaż zamówień jest coraz więcej, Malita Just Wood pozostaje rzemieślniczą stolarnią, skupioną na ekskluzywnych produktach najwyższej próby, a nie taśmowym producentem popularnych mebli. Ela i Przemek słusznie twierdzą, że to właśnie wyróżnia produkt klasy premium – trudno się z nimi nie zgodzić. Tylko takie podejście pozwala stworzyć coś więcej niż mebel. Powstające w ten sposób dzieła sztuki sprawiły, że klienci szybko okrzyknęli ich firmę „butikową stolarnią”, a więc miejscem, w którym rzemieślnicza pasja łączy się z jubilerską precyzją, artystyczną wizją i szlachetnym wykończeniem. Każdy ich produkt ma własną historię, ale najpiękniejszą opowieścią jest ta, jak Ela i Przemek uczynili drewno głównym bohaterem swojej codzienności.

Doświadczenie, wyobraźnia, pasja, precyzja i żmudna praca przeplatają się w niej tworząc historię miłości: nie tylko do drewna.

Stoły z żywicy epoksydowej
Elżbieta tworzy meble z pasji do drewna
Eleganckie stoły klasyczne wykończenie wnetrza
Przemek kocha tworzyć z drwena unikalne formy